FUEL PALIWO
Daj mi paliwa Daj mi ognia Daj mi tego czego pożądam
Skręcam, widzę czerwień Adrenalina rozwala i rozsadza moją głowę Nitro - ćpun, maluje swoją własną śmierć I widzę czerwień Wojenny rumak Wojenny przywódca Pieprzę ich Biała wąska kreska Poprzez czerń i biel
Oh Kiedy płonę Paliwo napędza moje silniki Pali mocno Czyste i rozluźniające Oh I palę się Zmieniam kierunek Gaszę moje pragnienie dopalaczem Więc daj mi paliwa Daj mi ognia Daj mi tego czego pożądam Wkręca się w kości Przyszłość nie istnieje wypluwam nadzieję Pali moją twarz Skręć w róg zmierzaj do kraksy Reflektory Nagłówki Następny ćpun który żył za szybko Yeah Życie biegnie za szybko, szybko, szybko Oh, płonę
THE MEMORY REMAINS WSPOMNIENIE POZOSTANIE
Fortuna, sława jest odbiciem próżności Prowadzi do szaleństwa Ale wspomnienie pozostanie
Ciężkie pierścienie na palcach machających do tłumu Następna gwiazda nie chce być pogrzebana
Tak jak pokrzywione winorośle nieustannie rosnące Ukryte całkowicie rezydencje I gasnące światło sławy primadonny
Ciężkie pierścienie na palcach trzymających papierosa Podnoszą go do ust zapomnianych przez czas Podczas gdy słońce Hollywood wschodzi za twoimi plecami
I zespół nie może dalej grać Tylko posłuchaj, oni grają moją piosenkę: Popiół do popiołu Pył do pyłu Odchodząc w czerń
Fortuna, sława jest odbiciem próżności Prowadzi do szaleństwa Ale wspomnienie pozostanie Tańczy mała zapomniana bogini
Nananananana...
Poddając się Odchodzi stąd Mała zapomniana bogini
Popiół do popiołu Pył do pyłu Odchodząc w czerń Wspomnienie pozostanie Po tej odchodzącej prima donnie Tańczącej małej, zapomnianej bogini
Nananananana... Rararararara... (Powiedz: tak - lub chociaż: witam cię)
DEVIL'S DANCE DIABELSKI TANIEC
Yeah! Czuję cię też Czuję że jest coś do zrobienia W twoich oczach widzę ogień wolności Głęboko w twoim wnętrzu,wiesz że nasienie które zasadziłem urośnie
Ref. Pewnego dnia zobaczysz, I odważysz się przyjść do mnie Yeah,Przyjdź teraz,Przyjdź skorzystaj z szansy Dobrze Zatańczmy
Waż,jestem wężem Nakłaniając.abyś ugryzła kawałek Pozwól mi opanować twój umysł Pozostaw się za sobą Nie obawiaj się Mam czego ci potrzeba.poczuję głód
Ref. Pewnego dnia zobaczysz, I odważysz się przyjść do mnie Yeah, przyjdź,przyjdź teraz skorzystaj z szansy Ha,ha Chodź,zatańczyć
Yeah,chodź tańczyć
Pewnego dnia zobaczysz I odważysz się przyjść do mnie Yeah,przyjdź,przyjdź teraz,skorzystaj z szansy
Yeah!Czuję cię też Czuję że jest coś do zrobienia W twoich oczach widzę ogień wolności Głęboko w twoim wnętrzu,wiesz że nasienie które zasadziłem urośnie
Ref. Pewnego dnia zobaczysz, I odważysz się przyjść do mnie Yeah,Przyjdź teraz,Przyjdź skorzystaj z szansy Dobrze Zatańczmy
Miło cię tu widzieć Ha,ha
THE UNFORGIVEN II NIEWYBACZALNY II
Połóż się obok mnie,powiedz co oni zrobili Mów słowa które chcę usłyszeć,które wprawią moje demony w ruch Drzwi są teraz zamknięte,ale będą otwarte jeśli jesteś prawdziwa Jeśli możesz mnie zrozumieć,to ja mogę zrozumieć ciebie
Połóż się obok mnie,pod złośliwym niebem Przez czerń dnia,mrok nocy,dzielimy się tym paraliżem Drzwi otworzyły się z trzaskiem,ale słońce przez nie nie świeci Czarne serce bliźni się mroczniej ciągle, ale słońce przez nie nie świeci Nie ,nie świeci Nie świeci...
Ref.
Co czułem,co wiedziałem Przewracając strony,przewracając kamienie Za drzwiami,czy mogę otworzyć je dla ciebie
Co czułem,co wiedziałem Chory i zmęczony,zostałem sam Mogłabyś tu być,bo jestem jedynym który na ciebie czeka A może także jesteś niewybaczalnym
Przyjdź położyć się obok mnie,to nie będzie boleć,przysięgam Ona kocha mnie teraz,ona kocha mnie ciągle,ale nie pokocha mnie znowu Ona leży obok mnie,ale ona będzie tu gdy odejdę Czarne serce bliźni się mroczniej,yeah ona będzie tu gdy odejdę Tak,ona będzie tu gdy odejdę Pewnie martwa będzie ...
Ref.
Co czułem,co wiedziałem Przewracając strony,przewracając kamienie Za drzwiami,czy mogę otworzyć je dla ciebie
Co czułem,co wiedziałem Chory i zmęczony,zostałem sam Mogłabyś tu być,bo jestem jedynym który na ciebie czeka A może także jesteś niewybaczalnym Połóż się obok mnie,powiedz co zrobiłem Drzwi są zamknięte,jak twoje oczy Ale teraz widzę słońce,teraz widzę słońce Tak teraz to widzę Ref.
Co czułem,co wiedziałem Przewracając strony,przewracając kamienie Za drzwiami,czy mogę otworzyć je dla ciebie...
Co czułem,co wiedziałem Chory i zmęczony,zostałem sam Mogłabyś tu być,bo jestem jedynym który na ciebie czeka Jedynym, który czeka... Co czułem,co wiedziałem Przewracając strony,przewracając kamienie Za drzwiami,czy mogę otworzyć je dla ciebie... (I nazwę się niewybaczalnym)
Oh,co czułem... Oh,co wiedziałem...
Wziąłem ten klucz(nigdy wolny...) I zakopałem go(nigdy ja...)w tobie Ponieważ także jesteś niewybaczalną...
(Nigdy wolny...) (Nigdy ja...) Bo także jesteś niewybaczalną!
BETTER THAN YOU LEPSZY NIŻ TY
Wpierw patrzę na ciebie potem ty na mnie Czekam głodny i spragniony Trzymam najlepszy kąsek Dzierżę klucz I pragnę być Lepszy niż ty (lepszy niż ty), lepszy niż ty (lepszy niż ty)
Cały czas się staram Czuję się coraz lepiej Zasadzam nasiono Zakop mnie głęboko gdy nie zechcę wcale być
Lepszy niż ty (lepszy niż ty), lepszy niż ty (lepszy niż ty)
Nie zatrzymasz tej lokomotywy Nic mnie nie powstrzyma Nie, nie da się zatrzymać tej rozpędzonej lokomotywy Będzie wiecznie mknąć przed siebie
Nie zatrzymasz tej lokomotywy Nie da się jej zahamować Nie, nawet nie próbuj Nie, nie możesz mnie pokonać bo jestem Lepszy niż ty (lepszy niż ty), lepszy niż ty (lepszy niż ty) Lepszy niż ty (lepszy niż ty), lepszy niż ty (lepszy niż ty) Jestem o niebo lepszy...
Nie zatrzymasz tej lokomotywy
Będzie wiecznie mknąć przed siebie, przed siebie, przed siebie
Lepszy niż ty, Lepszy niż ty.
SLITHER PEŁZANIE
Nie próbuj szukać węży, bo jeszcze je znajdziesz Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
Patrz jak tańczą marionetki Patrz jak upadają klauni Dobrze zawiąż nuty do stepowania I idź w nich do miasta Widzę jak się czołgasz, widzę jak się czołgasz
Nie próbuj szukać węży, bo jeszcze je znajdziesz Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
Tutaj nie ma bohaterów Nie, już nie Tak pięknie grasz Szach, teraz twój ruch Stoimy tu w tej dżungli Otoczeni tym co znalazłem
Widzę jak się czołgasz, widzę jak się czołgasz
Nie próbuj szukać węży, bo jeszcze je znajdziesz Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić Czy ja cię już gdzieś nie widziałem? Czy twoi bohaterowie odeszli? Widzę jak się czołgasz, widzę jak się czołgasz
Więc nie próbuj szukać węży, bo jeszcze je znajdziesz Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
Nie, tutaj nie ma bohaterów Nie, nie
Czy ja cię już przedtem nie widziałem? Nie, tutaj nie ma bohaterów
Nie próbuj szukać węży, bo jeszcze je znajdziesz Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
Czy twoi bohaterowie zniknęli? Nie wysyłaj oczu do słońca, bo możesz je oślepić
CARPE DIEM BABY ŻYJ CHWILĄ KOCHANIE
Twarz do ziemi Zachwiać drzewem Rozłupać niebo Rozdzielić morze Zedrzyj uśmiech Porzuć spokój Wykrwaw dzień I złam zasadę Żyj by wygrywać Zaryzykuj by przegrać Przełknij obelgę I zaciśnij zęby Spraw bym tęsknił za tobą, spraw bym chciał tęsknić Zmyj twarz błotem Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli Weź ten świat i wstrząśnij nim Z każdego dnia wyciśnij co się da Carpe diem, kochanie
Rozpal ogień, złam kark I cierp przez to oszustwo Pnij się w górę Złap czas na pętlę Podrzyj mapę Zniszcz znak Potem spraw bym tęsknił za tobą, spraw bym chciał tęsknić Zmyj twarz błotem Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli Weź ten świat i wstrząśnij nim Z każdego dnia wyciśnij co się da Carpe diem, kochanie
Taak, nie przestawaj sączyć!
Żyj by wygrywać Zaryzykuj by przegrać Przełknij obelgę I zaciśnij zęby
Zedrzyj uśmiech Porzuć spokój Wykrwaw dzień I złam zasadę Pnij się w górę Złap czas na pętlę Podrzyj mapę Zniszcz znak
Potem spraw bym tęsknił za tobą No, dalej spraw bym chciał tęsknić Zmyj twarz błotem Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli Weź ten świat i wstrząśnij nim Z każdego dnia wyciśnij co się da Spraw bym tęsknił za tobą Carpe diem, kochanie, wszystko płynie kochanie
BAD SEED ZŁE NASIENIE
Zły Wyśpiewaj wszystko Przyznaj się Wyznaj wszystko
Zdejmij maskę, ujawnij się Wyłóż karty na stół, przerwij milczenie
Panie i panowie Podejdźcie bliżej, by zobaczyć człowieka, który nauczał prawdy
Zakołysz pętlą jeszcze raz, przekłuj jabłka skórkę Wziąłeś więcej niż potrzebowałeś Teraz dławisz się złym nasieniem Złym nasieniem Dławisz się
Przyznaj się, wyspowiadaj się Wypowiedz się, otwórz się A teraz to na co wszyscy czekaliście Oddaję wam tego, który cierpi prawdę
Zakołysz pętlą jeszcze raz, przekłuj jabłka skórkę Wziąłeś więcej niż potrzebowałeś Teraz dławisz się złym nasieniem Złym nasieniem Dławisz się Zdejmij maskę, ujawnij się Wyłóż karty na stół, przerwij milczenie Przyznaj się, wypowiadaj się Wypowiedz się, otwórz się
Jesteś na łasce
Zakołysz pętlą jeszcze raz, przekłuj jabłka skórkę Wziąłeś więcej niż potrzebowałeś Teraz dławisz się złym nasieniem Złym nasieniem Dławisz się
Zakołysz pętlą jeszcze raz, przekłuj jabłka skórkę Wziąłeś więcej niż potrzebowałeś Teraz dławisz się złym nasieniem Złym nasieniem Dławisz się
Zdejmij maskę Ujawnij się, ujawnij się Wyłóż karty na stół, przerwij milczenie Przyznaj się, wypowiadaj się Wypowiedz się, otwórz się
Dławisz się, złym, złym, złym, złym, złym nasieniem
WHERE THE WILD THINGS ARE TAM GDZIE CZAJĄ SIĘ DZIKIE RZECZY
Zbudź się śpiochu Czas ratować swój świat Kradnę sny i podrzucam je tobie Podkradam myśl niejedną Dzieci chciały dotknąć słońca Poparzyły palców końce Czy ta ziemia będzie dla ciebie dobra? Zachowasz czystość czy ją stracisz na zawsze? Zbudź się śpiochu Czas ratować swój świat Jesteś tam, gdzie czają się dzikie rzeczy Ołowiane żołnierzyki idą na wojnę Szeroko otwarte oczy Ale czy niebo wie o twoim istnieniu? I czy darowali ci uśmiech czy łzy? Nie, łzy nie Czy ta ziemia będzie dla ciebie dobra? Zachowasz czystość czy ją stracisz na zawsze? Zbudź się śpiochu Czas ratować swój świat Jesteś tam, gdzie czają się dzikie rzeczy Ołowiane żołnierzyki idą na wojnę Spuszczasz tyłek po rurze, odgłos trąbki, czas do boju Konie-zabawki zaczynają szarżę, roboty, pionki stoją murem Nigdy się nie poddamy Dzieci chciały dotknąć słońca Poparzyły palców końce Czy ta ziemia będzie dla ciebie dobra? Zachowasz czystość czy ją stracisz na zawsze? Zbudź się śpiochu Czas ratować swój świat Jesteś tam, gdzie czają się dzikie rzeczy Ołowiane żołnierzyki idą na wojnę Więc zamknij oczka
PRINCE CHARMING CZRUJĄCY KSIĄŻĘ
Widzisz tę czarną chmurę? To ja A ten trujący bluszcz, co dusi drzewo? To też ja Jestem obdartusem z Bourbon Street, którego mijasz codziennie Jestem chłopcem, który pcha swój los i każe płakać
W twoim dziecku tkwi brudna igła Wbij mnie Puste butelki w dłoniach, puste życie Jestem tym nadzianym elegantem, który ciągle chce więcej Jestem lufą w twoich ustach Jestem starą dziwką
Popatrz, to ja Ten, który nie potrafi być wolny Zbyt młody, żeby się skupić Za stary, żeby zrozumieć Patrz, to ja Spójrz kogo wydałaś na świat Hej, mamo, mamo to ja
On chce zostać ojcem Znowu ja, znowu Jestem człowiekiem bez twarzy, który podkłada bombę i oddala się spokojnie Jestem ciemnym typem, który obserwuje bawiące się dzieci
Popatrz, to ja Ten, który nie potrafi być wolny Zbyt młody, żeby się skupić Za stary, żeby zrozumieć Patrz, to ja Spójrz kogo wydałaś na świat Hej, mamo, mamo to ja
Przyjrzyj mi się Co robiłeś i czego się bałeś Przyjrzyj mi się Patrz, to ja Przejrzyj mnie Spójrz na tego, który nie może być wolnym Przejrzyj mnie Patrz, to ten na którego nikt nie chce spojrzeć
Widzisz tę czarną chmurę? To ja A ten trujący bluszcz, co dusi drzewo? To też ja Jestem obdartusem z Bourbon Street, którego mijasz codziennie Jestem chłopcem, który pcha swój los i każe płakać
Przejrzyj mnie Przyjrzyj mi się Przejrzyj mnie Przyjrzyj mi się
LOW MAN'S LYRIC SŁOWA PRZYGNĘBIONEGO
Moje oczy wpatrują się w rzeczywistość moje palce szukają żył Jestem jak pies idący przy twojej nodze Który chce wejść, schronić się przed deszczem Upadłem bo zbytnio sobie pobłażałem Jestem w ostatecznej fazie rozkładu Więc moje oczy wpatrują się w rzeczywistość a moje palce szukają żył
Ognisko jest ciepłe ale nie uchroni przed burzą I nie mogę znieść jak mogłem się stać taki nikczemny i zniszczony
Więc piszę do Ciebie o tym co już było i o tym co jest Może zrozumiesz, nie chcę użalać się nad tym człowiekiem Bo przygnębionym jestem z tego powodu
Proszę wybacz mi
Moje oczy wpatrują się w rzeczywistość moje dłonie szukają zaufania Dotykam czystości brudną ręką Dotknąłem czystości niepotrzebnie
Ognisko jest ciepłe ale może zgasnąć kiedy spadnie deszcz Ale nie mogę tego znieść jak mogłem stać się taki zniszczony i nikczemny
Więc pochmurne niebo jest wszystkim co widzę Wszystko co chcę to uzyskać przebaczenia od ciebie Więc wpuść tego biednego psa do środka żeby mógł schronić się przed deszczem Bo on tylko chce znowu wrócić
A ja płaczę na uliczce Spowiadam się do deszczu Ale kłamię , kłamię do lustra Do tego które stłukłem gdy ujrzałem w nim swoje odbicie
ATTITUDE POGLĄD
A gdybym powiedział Że nigdy nie jestem zadowolony A gdybym powiedział Że musisz podciąć korzenie, żeby uratować drzewo Pozwól mi cię zabić choć na chwilę, pozwól mi cię zabić choć z uśmiech Pozwól mi cię zabić choć raz Jestem piekielnie znudzony Ja pragnę, ja pragnę Ja jem
Wpasowany w ten pogląd Sen za kierownicą Wrzuć wszystkie naboje do ognia I wal przed siebie Po co leczyć gorączkę? Gdzie zniknął pot?
A gdybym powiedział Że sępy się do mnie uśmiechają A gdybym powiedział Że je tu zwołałem Planują cię pożreć
Bo satysfakcja w ten sposób przychodzi Bo satysfakcja przychodzi w ten sposób Bo satysfakcja przychodzi i odchodzi Ja pragnę, ja pragnę Ja jem Wpasowany w ten pogląd Sen za kierownicą Wrzuć wszystkie naboje do ognia I stań prosto Wpasowany w ten pogląd Pokrętny język Wrzuć wszystkie naboje do ognia I wal przed siebie Po co leczyć gorączkę? Gdzie zniknął pot?
Pozwól mi cię zabić choć na chwilę, pozwól mi cię zabić choć z uśmiech Pozwól mi cię zabić choć raz Jestem piekielnie znudzony Bo satysfakcja w ten sposób przychodzi Bo satysfakcja przychodzi w ten sposób Bo satysfakcja przychodzi i odchodzi Ja pragnę, ja pragnę Ja jem Wpasowany w ten pogląd Sen za kierownicą Wrzuć wszystkie naboje do ognia I stań prosto
Wpasowany w ten pogląd Pokrętny język Wrzuć wszystkie naboje do ognia I wal przed siebie Po co leczyć gorączkę? Gdzie zniknął pot?
FIXXXER Po jednej za każdego z nas i za nasze grzechy Więc połóż nas w linii Wciśnij szpilkę uczyń nas pokornymi Tylko ty możesz w końcu powiedzieć Czy upadniemy czy jedynie się potkniemy
Ale powiedz
Mozesz uleczyc to co zrobil ojciec? Naprawic dziure w synu matki? Mozesz uleczyć złamane wewnątrz światy? Możesz zedrzeć przeszłość by zacząć od nowa? Powiedz mi Mozesz uleczyc to co zrobil ojciec? Lub przeciąć więzy i dać nam biec? Kiedy jest tak świetnie I nic nie boli Dźgasz mnie kolejną szpilką Wkładasz we mnie nastepną
Lustro, lustro na ścianie Złam ten czar lub stań się lalką Widzę jak ostrzysz szpilki Aby dziury przypominały Że jesteśmy tylko zabawkami w rękach Ale z czasem lśniące igły pokryją się rdzą
No dźgaj!
Patrz na szpilki
Krew dla twarzy Pot dla brudu Trzy X'y dla kamienia By zrzucić klątwę Trzeba dopełnić rytuału Wierzę, że nie jestem sam Pocisk strzelby Pinta dżinu Zagłuszy nas osłoni od szpil Odnów naszą wiarę W ten sposób uda się Znowu pokochać życie Znowu pokochać Znowu pokochać życie Żadnych szpilek więcej Żadnych żadnych żadnych
|