Recenzja z koncertu w Berlinie 06.06.06

Dla Wiekszości z nas przygoda w berlinie zaczeła sie juz dzien wczesniej na imprezeie przedkoncertowej w hard rock cafe gdzie poznaliśmy nowych przyjaiół dzielącch z nami tę samą pasję ja zaś dołaczyłem do nas tuż przed koncertem. Jako że po drodze miałem małe problemy z dojazdem, miedzy innymi 35 kilometrowy korek na granicy. Jednakże udało mi się i na pół godziny przed koncertem Metalliki byłem jużna miejscu. Kiedy odnalazłem już wszystkich wowczas postanowiliśmy ruszyć pod scenę żeby moc jak najlepiej wszystko widziec oraz pokazać sie zespołowi z naszą polską flaga wobec tego ruszyliśmy od razu prawie pod samą scenę.

 Koncert zaczął sie dość wczesnie więc nie trzeba było długo czekac az chlopaki wyjdą na scenę i porwą nas swoimi utworami. W momencie gdy z głosników poleciały charakterystyczne riffy utwóru AC / DC "It's a long way to the top" my jak i wiekszość obecnych na koncercie zaczelismy już nasza zabawe ponieważ wiedzielismy ze bedzie to poza ecstsy ostatni kawałek tego wieczoru jaki usłyszymy z taśmy.

 I tak też się stało chwile potem z głosników poleciały dźwięki moricone standardowo już odśpiewane i odklaskane przez publiczność. Ale najlepsze dopiero miało nadejść, "Motorbreath" tego sie chyba nikt nie spodziewał, zespół po raz pierwszy w historii zaczął koncert od tegoż utworu, co było widać po ludziach, którzy zachowywali się jakby zmieniono im baterię. Później przyszła kolej na "Fuel" już moze mniej zaskoczeni ale ciągle nie opadnieci z sił spiewaliśmy wspólnie i zabawa zaczęła sie naprawde rzkręcać. Nastepnie przyszła kolej na "wherever I may roam" chwila przerwy na to aby złapać oddech i troche odpocząc po dwóch tak szybkich i mocnych utworach. Potem nadeszło cos czego sie po cichu chyba wszyscy spodziewwali bądź liczyli że zespół nawiazując do roku 1995 umili nam ten koncert nowym utworem z nagrywanego własnie albumu zapisując ten koncert jako wazny punkt w historii zespołu poprzez zagranie NEW SONG!!! Tutaj nikt nie wiedział czego się spodziewać dlatego tez każdy na te 8 minut stał spokojnie i uważnie wsłuchiwał sie nowy materiał zzespołu, było to napewno niezapomniane być jednym z pierwszysch fanow na świecie, ktorzy dostąpili tego zaszczytu. Sam utwór zas raczej budził pozytywne emocje w szczególności tym jaką kryje w sobie moc. Kolejny utwór to Unforgiven tego mozna było sie spodziewac jako, że widac było na soundchecku, iż technicczni ustawiaja akustyczną gitarę, wobec czego to nie mogło być nic innegoo jak "The Unforgiven" aczkolwiek James dołożył na początku znajome nam riffy z "and justice for all.." Sppkojny kawałek na rozluźnienie emocji po przesłuchaniu nowego utworu.

  Kolejne 8 pozycji jak wielu z nas mogło sie spodziewac to uczczenie rocznicy wspaniałego albumu jak i smierci najwspanialszego basisty. Poczynając od "Battery" widac od razu było z jaka starannością i powagą album został odegrany. Po kolei przychodził czas na "Master Of puppets" czego nigdy nie moze zabraknąc na zadnym koncercie odegrane jak zwykle świetnie - szybko i dynamicznie, standardowo porywając publike w szalencza zabawe. Jezeli chodzi o dwa kolejne utwory "The thing that should not be" oraz "Welcome home (Sanitarium)" to na uwage zasługuje fakt iż podobnie jak cała pierwsza czesc koncertu wzbogacone były one o niesamowite wizualizacje na dużym ekranie znajdującym sie za muzykami. To co widzieliśmy na wlecome home... zdaniem moim i wielu fanów, których o to pytałem było tak idealnie dobrane do treści utwóru ze spkojnei mogłoby być kolejnym teledyskiem zespołu. Potem przyszła kolej na "Disposable heroes" oraz "Lepper messiah" ktore wprowadziły po raz kolejny w swietny nastój i dodały nastepnej dużej porcji energii. Chwilę potem z głosników słychac przpiekne dźwieki równie przepieknego utwóru jednym słowem "Orion" na to również czekało wiele osob przez ponad 20 letnią hsitorie zespołu to własnie teraz podczas tej trasy utwór jakże wielki i jakże wspaniały doczekał sie swojego wyjkonania koncertowego, był to piekny ukłon i oddanie hołdu dla Cliffa co także zaznaczył James pod koniec utworu. To co mnie podobało sie najbardziej to wspaniała aranżacja gdy trzej muzycy stali na podwyższeniu a za ich plecami widniało niebo i chmury Wielu osobom przeszły wowczas dreszcze, oraz to jak wwszyscy poradzili sobie z tym utworem a w szczególności Robert mimo, że jest doskonałym muzykiem to jednak musiało to być dla niego ogromne wyzwanie. Na koniec jak każdy sie spodziewał ostatni utwór "Damage inc." supermocne riffy zwienczyły koncertowe odegranie jednego z lepszych albumów. Na uwage zasługuje także fakt ze po raz kolejny zespół należycie oddał hołd nie tylko albumowi ale także wielkiemu basiscie i wspołautorowi tegoż albumu. Wielki napis ("Cliff Burton R.I.P.") nie mogł przejść niezauważony przez nikogo. Poteżnych i mocnych riffów nie było koniec jako, że nastepnym utworem było "Sad but true" podczas którego nikt nie szczedził swoich gardeł. Chwila przerwy kilka dżwieków wydoywających sie z gitary kirka i już słyszymy "Nothing else matters" ballada której chyba tak jak szybkiego mastera nie moze zabraknąc na koncercie klasycznie odspiewana z Jamesem co miałow w Waldbuhne znakomity efekt ze wzgledu na świetną akustykę tego miejsca. Po chwili nostalgii czas na "One" seria efektów pirotechnicznych i przyszła ne ten jeden z najbardiej znanych kawałków zespołu. Superszybkie solo wspaniałe riffy czyli to co wszyscy lubią, utwór sie skonczył a zespól ani na chwile nie dał nam odpocząc bo z głosników słychac było juz "Enter sandman" podobnie jak "One" okraszony spektakularnymi efektami pirotechnicznymi.

 Nadszedł znowu czas na chwile oddechu i potem zespoł pojawił sie ponownie ale nie jak zwykle we 4 tylko w 9 ponieważ dołaczyli do nich ludzie z zespołu Avenged Sevenfold ktorzy to towarzyszyli Jamesowi w partiach wokalnych podczas wykonywania ktorkiego utworu zespołu Ramones - "Commando". Po chwili występ zaczął już niestety dobiegać końca i wszscy wiedzieli co chcą usłyszec jako ostatni kawałek tego wieczoru jednogłosnie wszyscy zebrani fani postawili na "Seek & destroy" i wobec głosnego nawoływania tego tytułu zespół nie mogl postąpić innaczej i na zakonczenie uraczył nas tym utworem z charakterystyczną partią "scanin the scene in berlin tonight..."Nadszedł czas pożegniania ale zespół obiecał iż wroci za rok wraz z nowym albumem i nową trasą miejmy nadzieje i niech nadejdzie to jak naszybciej ponieważ po takiej dawce emocji kazdy by chiał to przeżyc ponownie . MetallicA pokazała takze ze są w znakomitej formie i potrafia cigle skopać tyłki. Podczas koncertu jak zwykle dali z siebie wszystko co było wyraźnie widoczne i dało sie zauważyc chociażby przez to ze miedzy utworami praktycznie wogule nie było przerw. Było to naprwde wspaniałe przezycie dla kazdego z nas i mamy nadzieje ze zobaczymy sie z chłopakami naprawde szybko, a najlepiej w naszym kraju.

 ManWithASuperHeroStyle

 
 
IMG_0016.jpg
 

 

Metallica

 
         
Copyright 2006 Metalliheads.pl all rights reserved | Inspiration by metallica.com BLACK template