YARO NA ROSKILDE 2013

Image 

Cała historia o słynnym duńskim festiwalu zaczęła się dla mnie w 33 urodziny w tych pięknych, majowych okolicznościach w grupie znajomych grillowaliśmy u mnie do rana, pobudka mnie zszokowała - wchodzę na metallica.com a tam news, że zespół zagra na Roskilde, po jakiejś godzinie miałem już zamówiony karnet na cały festiwal. A ukochany bilet przyszedł... za dwa dni.

 

Logistycznie rzecz biorąc sprawa nie była taka trudna ale kosztowna. Jako, że nikt inny z chaptera nie zdecydował się na wyjazd niejako w pojedynkę wyruszyłem w czwartek na Warszawę. z której miałem nazajutrz poranny LOT do Kopenhagi. Około 9-tej meldujemy się na lotnisku w duńskiej stolicy skąd pociągiem udaję się do miejsca docelowego. Roskilde na pierwszy rzut bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło swym pięknem i urokiem średniego skandynawskiego miasteczka. Na początek obieram sobie cel Port i Muzeum Łodzi Wikingów, a po paru piwkach docieram do hotelu Comwell w którym nocuje podczas festiwalu. Po małym lifcie udaje się busem na koncerty poprzedzające dzień Metalliki, niestety albo stety nie udaje się mi zaliczyć koncertu Rihanny bo przed i po Turbonegro zaliczam z 8 Tuborgów i jestem zmuszony do powrotu do miejsca noclegowego.

Budząc się w sobotę byłem wystarczająco zmotywowany na całodzienne oczekiwanie na barierkę. No i najciekawsze w tym festiwalu było to, że nie trzeba było gnić na barierce 12 h tylko przyjść rano ustawić się w kolejce z tabliczką Metallica i oglądać sobie te suporty ze 80 metrów leżąc na murku (w moim przypadku) bo po każdym wykonawcy ochrona czyściła Pita do 0.

Około 22.00 zapala się zielone światło dla naszej kolejki i zaczynają nas puszczać do bramek, oczywiście udało mi się prześcignąć cały peleton na ostatniej prostce i jako pierwszym zameldować się w prawym Picie. W między czasie spotykam jeszcze Alexa, Piotrka i Kasię, którzy opowiadali mi jak to było na Orionie (James nazwał ich podczas koncertu "superfans").

Koncert zespół otwiera Blackened, później klasyki no i to na co ja czekałem „rare song” czyli Carpe Diem Baby, I Disappear oraz Orion. Przedstawienie jest bardzo żywiołowe i czuje się w powietrzu, że to jedyna sztuka na starym kontynencie. Zespół cały czas ma znakomity kontakt z publiką, a na zakończenie Lars szczelił przemowę po duńsku z której kompletnie nic nie rozumiałem. Udało mi się złapać i wydrzeć od ochroniarzy standardowo parę kostek. Po koncercie Tuborg i back to hotel.

Nazajutrz ruszam na Kopenhagę, która od razu mi się zajebiście spodobała. Po zalogowaniu się w Go Hotel udaję się do ostatniego brakującego ogniwa w moim piwnym europejskim BIG 4 (Praga, Munich, Amsterdam, Kopenhaga) czyli Browar i Muzeum piwa Carlsberg. Po zaliczeniu paru Carlsbergów udaję się do portu Nyhavn zobaczyć przystań i budynek Opery. W stolicy udaje się mi jeszcze zaliczyć chyba najważniejszą Metallikową rzecz w tym mieście czyli Sweet Silence Studios w którym chyba nikomu nie muszę pisać co było nagrywane.

Dość szybko zleciała mi ta metallikowa wyprawa, no i z tych skandynawskich stolic pozostał mi tylko Rejkjavik do zaliczenia, ale to raczej turystycznie i nie wcześniej jak za jakieś 10 lat...

 YARO

 
 
praha_je_w_planu.jpg
 

 

Metallica

 
         
Copyright 2006 Metalliheads.pl all rights reserved | Inspiration by metallica.com BLACK template