|
Gdzieś około marca b.r. pojawił się pierwszy realny news o koncercie Big 4 w Niemczech. Jako, że na ten rok chyba wszyscy planowaliśmy lekki odpoczynek od tych dorocznych wojaży kilkukoncertowych postanowiliśmy sobie zaliczyć jedną datę na spokojnie i na totalnym luzie.
Z początku tylko ja byłem zaopatrzony w bilet tzw. FOS links 1, lecz z biegiem czasu gdy okazało się, że koncert w Gelsenkirchen będzie pierwszy na trasie i najprostszy logistycznie dla nas wszystkich bileciki dokupili kolejno Seba, Goco i Bartek.
Tradycyjnia zbiórka na dworcu we Wrocławiu dzień przed koncertem i ruszamy w trase autobahną. Około 17 jesteśmy w Zagłębiu Ruhry, udajemy się pod Veltins Arene i robimy tradycyjny już obchód miejsca w którym jutro zacznie się najważniejsze w tym roku dla nas show.  Po krótkim zwiedzaniu udajemy się do położonego o 20 km Essen gdzie mieliśmy zarezerwowany pokój '4 osobowy' w przepięknie położonym rodzinnym hoteliku Hoffmann. Po lekkim liftingu robimy wypad na miasto gdzie zaliczamy piwo z kebabem. Jednak zmęczeni trasą szybko wracamy do bazy gdzie znajdujemy ukojenie w naszych pięknych kojach i idziemy spać.
Do Gelsenkirchen udajemy się zaraz po śniadaniu gdzie pod bramą spotykamy naszych starych znajomych: Kasztana z dziewczyną i Alexa. O 17 tradycyjny sprint pod barierkę i znów jesteśmy pierwsi na płycie. Na scenie pierwszy pojawił się Anthrax z Andreasem Kisserem z Sepultury. Występ Megadeth kolejny raz mnie nie zachwycił, a na Slayerze była dzicz totalna i łapczywa walka o barierkę.
Około 21 była zapowiedziana gwiazda programu... ale wcześniej 2 raz w karierze (po Berlinie '08) dostajemy do ręki setlistę, a na niej m.in.: Lities, Ktulu, Straw i totalnie pozamiatana kolejność utworów. Na początku myśleliśmy, że to żart lecz szybko dotarło do nas, że będzie to jeden z najlepszych gigów Mety.
Jeśli chodzi o sam koncert to był niesamowity, Hetfield z roku na rok wygląda coraz młodziej i wogóle byli niesamowicie podjarani tą stadionową halą wypełnioną po brzegi. Z pozostałych perełek zagranych warto dodać, że master grany jako 2-gi utwór lepiej siada, niż jak ma być grany pod koniec show jak Jamesowi już głosu brakuje i podpiera się publiką. Pod koniec jeszcze Helpless z Anthraxem i Megadeth, fajnie się słucha livemetki z wokalem Mustaine'a bo Belladonna za bardzo się nie udzielał.
A na zakończenie .....Creep bo Seek już było na początku grane ha ha ha. Ogólnie to był mój 21 koncert i zaliczam go do tych najlepszych z zaliczonych. Po koncercie wracamy do Essen na piwo z kebabem i dochodzi do nas, że następna wspólna metallikowa przygoda będzie najprędziej w 2012 roku. Nazajutrz pakowanie i powrót do domu przy totalnej 10 godzinnej ulewie.
Na koniec podziękowania dla Sebka, Grześka i Bartka za wspólne zaliczenie tego jakżesz pięknego występu naszego ukochanego zespołu na niemieckiej ziemi.
YARO |