|
Pierwszy dzień ponad 12h w pociągu do Żywca z rozwydrzonymi małymi bachorkami w przedziale. 2h przerwy wsiadamy w samochód i o 3 w nocy jesteśmy na lotnisku w Wiedniu. O 5 odprawa, wylot i ok. 11 jesteśmy w Sofii.Hotel zamiast 200m od stadionu był 2 km, ale to drobiazg - generalnie hotel ok.
Idziemy na miasto ceny nawet spoko jednak, aż takiego szału jeśli chodzi o sklepy nie było i ciężko znaleźć coś ciekawego na pamiątkę oprócz alkoholu. Temp 22, przelotne deszcze miasto biedne raczej, jeżdżą jak wariaci trąbią i nie przestrzegają świateł - widok jakby komuna skończyła się przedwczoraj. Z tego co wiem to lepiej pod turystykę przygotowany jest rejon Morza Czarnego, stolica raczej jeszcze musi popracować nad czystością odnowić budynki itp.
Wieczorem idziemy na party z lokalnym chapterem fanklubu - Harvester of Sofia. Kilka kolejek absoluta i back do hotelu - podróż trzeba odespać. W dzień koncertu idziemy na stadion łapie nas deszcz, ale co tam heavy metal. Od 12 do 16 czekamy, aż otworzą bramy, w każdym razie nikt się nie pcha znowu Chorzów zajmuje 1sze miejsce w kategorii największe bydło przy wejściu.... tu mają piwko i nikt się nie awanturuje, a policja się nie czepia.
Wchodzimy w końcu bez kontroli-kulturka :) mogłem wnieść kamerę/znajomi z poprzednich tras już z plakietkami ''all area acess'' .... zonk z biletami rozmowa z 3 ochroniarzami dopiero na moje żądanie przychodzi szef i nas przeprasza bo mieliśmy bilety z puli 1000 po niżej cenie promocyjnej i możemy jednak wejść pod scenę. Środek zajęty ale zostaje prawy mikrofon to go obstawiam z Gockiem bo Yaro i Pajda wybiera miejsce przy kranie z miejscowym piwem..... Patrzę do sceny wyjątkowo daleko od barierek ok-8 m - wołam ochroniarza i mówię mu: zobacz my friend jakie mam fajne długopisy z limiotwanej serii 100 szt i pokazuję mu fotki jak wręczyłem je mecie w Chorzowie i mówię że mogą być jego jakby był uprzejmy podać mi kostki jak nie dolecą...
Zaczyna się koncert na 4 utworach siada światło i są tylko reflektory aaaa wcześniej jeszcze Sword i Down ale jak to supporty dla mnie bez fajerwerków.Metallica zagrała i zabrzmiała jak dla mnie lepiej jak w Chorzowie; Setlista z niewielkimi zmianami podobna na reszcie koncertów; na nowy kawałek to jeszcze nie pora...
Kostka papa het - wyobraźcie sobie stoję pięść zaciśnięta, James rzuca w trakcie utworu i złapałem ją między palce, a master of puppets to już mam z wymiany z ochroniarzem - cieszył się jak gwizdek z tych długopisów...
Po koncercie jeszcze spotkanie z Bułgarami i zaprzyjaźnionej Bułgarce, która załatwiła nam bilety w ramach wymiany kulturalno-oświatowej przekazałem butlę wyborowej i back do hotelu. Rano na miasto obiad - tanio dobre i dużo i jedziemy na lotnisko za 5 euro oryginalna taxi, a w tamtą stronę za 10 i na lewo i się cieszyliśmy że tanio.
Na lotnisku zakupy ciekawych roczników wina do domu. Tam już ceny wyższe jak na mieście, a sama oferta niezbyt bogata w stosunku do innch europejskich lotnisk,bardzo przyjemny lot Austrain Airlines winko na pokładzie pierogi z sosikem grzybowym. Ostry zwrot nad Budapesztem ze względu na duży ruch lotniczy i lecimy na Wiedeń. Lądujemy, po drodze symboliczny zakup kliku orginalnych czekolad milka :) i coli z mistrzostw z szklanką w kształcie pucharu świata i dość zatłoczoną autostradą mkniemy do Polski. Wieczorem przekraczamy granicę, jeszcze zostawiamy Gocka w Bielsku nocne zapiekanki na BP i 1:30 jesteśmy w Żywcu.
Mam propozycję zostać na bicie rekordu w produkcji największego oscypka i na ''Jożina z Bażin'', ale o 14 mam ekspres no i 23 z minutami jestem w domu... ale to juz historia. 14 koncert metaliki za mną...a tym czasem info jest takie - 12 września Berlin 15ty Londyn - specjalny koncert z okazji premiery nowego albumu bilety tylko dla fanklubu i zarejestrowanych na mission metallica jak tylko dostanę i cena będzie mniejsza niż xxx euro to jadę nie ma innej opcji, a tym czasem w następny czwartek Iron Maiden w Wawie ale to można w kapciach wyskoczyć...
ps.jak się okazało po czasie bilety do Berlina były po 10 euro ;o tym już w innej relacji.
ps2 pozdrowienia dla współtowarzyszy wyprawy. Długo zajęło mi pisanie tej relacji czas goni pojawiają się nowe informacje - 2009 wiosna i nowa trasa po Europie, a więc do miłego Metalliheads !!! Alan |