Wyjazd Jara i Alana - 2007

Na początku roku Metallica pracowała nad nowym albumem, nikt nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie przewidywał koncertów. Jednak w okolicach lutego w różnych odstępach czasu zaczęły pojawiać się kolejne miasta i daty. Równie szybko pojawiły się bilety.Krótka konkretna narada i ostatecznie pojawia się plan naszej trasy.Mają to być Ateny,Wiedeń,Oslo, Sztokholm,Helsinki w dniach od 29 czerwca do 16 lipca.Zanim nadejdzie lato rezerwujemy hotele i bilety lotnicze. Metclub przeprowadził konkurs i trasa otrzymała nazwę Sick Of The Studio 07, a lista zawierała 11 europejskich miast.Nadszedł wreszcie 29 czerwca. O 21:16 wsiadam do pociągu relacji Gdynia - Bielsko-Biała. Gdzieś w połowie trasy awarii ulega lokomotywa.Ostatecznie pociąg ma i pół godz. poślizgu. Tu sprawda się zasada, że zawsze trzeba mieć zapas czasu. Około południa na dworcu odbiera mnie Yaro i jedziemy do Żywca. W tym samym czasie kolejna przygoda - telefon z domu że w samochodzie zostawiłem karty kredytowe - potrzebne min do odbioru części biletów na trasie. Na szczęście za 2 dni docierają pocztą na adres Jarka.W Żywcu jedziemy nad jezioro i malowniczo położoną zaporę, gdzie jemy wyśmienitego pstrąga. Wieczorem ruszamy samochodem do Katowic, gdzie mamy zabrać Robeta i Pawła. Ten drugi jedzie z nami turystycznie bez udziału w koncercie. Odegra jednak ważną rolę wioząc nas z festiwalu prosto na lotnisko.W Katowicach pijemy po drinku przed podróżą. Wskakujemy na autostradę i ok 22 docieramy na lotnisko w Balicach. Po północy startujemy w ponad 2 godzinny lot do Aten. Po przylocie odbieramy samochód z wypożyczalni i jedziemy do centrum. W południe lokujemy się w Athens Golden City Hotel. Czas na małą drzemkę po nocnym locie. Potem zwiedzamy miasto, szybkie zakupy. Jedziemy na plażę na północ od Aten przy okazji sprawdzając miejsce gdzie ma odbyć się koncert. Pogoda słoneczna jest ponad 30 stopni. Zbawiennym okazało sie wynajęcie samochodu z klimatyzacją. Kąpiel, owoce morza w restauracji i zatrzymując się po drodze przy Akropolu wracamy do hotelu. Rano jemy śniadanie na ostatnim piętrze hotelu z pięknym widokiem na panoramę Aten. Czas na wyjazd do Terra Vibe. Na miejscu jest juz sporo ludzi; ścisk i upał. Daje o sobie znać kiepska organizacja. Docieramy pod scenę. Nazwa festiwal i dobór zespołów to kolejne nadużycie. Na szczęście nadchodzi czas na Metallica. Z flagą ( właściwie dwoma ) jesteśmy przy samej scenie po lewej stronie ( tam powstała fotka widoczna na Metontour). Jest głośno zarówno od strony zespołu jak i publiki. Brak tego dnia fajerwerków ze względu na leśny teren i panującą suszę (dzień wcześniej widzieliśmy samoloty gaśnicze biorące wodę z morza i lecące w stronę płonących wzgórz ).

Na przeciwko sceny z tyłu publiczności z autostradą znajdowała się wysoka góra co powodowało niesamowity wygląd tego miejsca. Po cichu z Jarkiem liczymy na właściwy utwór z nowej płyty. Jednak jak już dziś wiemy nigdzie nie zostal zagrany. Szkoda, musimy jeszcze poczekać. Ostatecznie setlisty obecenj mini trasy zawierały stare sprawdzone hity jak i dawno niegrane min Ride czy Justice. Scenografia również skromna z centralnym dużym ekranem i dwoma mniejszymi po bokach. Pierwszy koncert zaliczony. Metalika potwierdziła swoją klasę. Samochodem jedziemy prosto na lotnisko. Nie ma czasu na przebranie jedynie mycie na lotnisku. Żegnamy się z Robertem i Pawłem, którzy zostaną jeszcze kilka dni w Atenach. Na lotnisku spotykamy Blou - gościa który w Lisbonie był na scenie zabrany przez Larsa, a tej trasy zaliczy 9 koncertów. Zakupy w lotniskowym sklepie typu Ouzo czy Metaxa i rano w deszczu lądujemy w Krakowie. Ja jak zwykle na złagodzenie turbulencji zamawiam sobie w samolocie 2 drinki... Wracamy do Żywca i odpoczywamy przed samochodowym wyjazdem do Wiednia. 5 lipca w południe jesteśmy w hotelu Trend Europa; 4 gwiazdkowym najlepszym ale i najdroższym na tej trasie. Po krótkim odpoczynku jedziemy taksówką pod Rotundenplatz. Spotykamy kilka osób z Polski jak i znowu Blou. Po długim oczekiwaniu znowu jesteśmy z flagą pod sceną. Pogoda wietrzna, chłodna. Deszcz wisi w powietrzu, na szczęście kilka kropel spadło dopiero po koncercie. Pierwszy support w sutannach z muzyką a'la rammsteinn nie robi na mnie wrażenia. Wreszcie coś godnego czyli Heaven and Hell, nic innego jak Black Sabbath z Dio na wokalu. Po prawej stronie z boku sceny widać Kirka i Jamesa. Wreszcie czas na Metallica. Kolejny raz dali czadu. Mam wrażenie, że był to najlepszy koncert z 5 w których dane było mi uczestniczyć. Noc w hotelu, rano szybka wycieczka po Wiedniu. Zakupy czekoladek z Mozartem na opakowaniu i czas ruszać w dalszą drogę. Niestety bo to piękne miasto i jest co zwiedzać. Jednak tym razem wszystko podporządkowane jest koncertom. Po drodze przejeżdżamy przez Bratysławę by wieczorem dotrzeć do miasteczka Liptowski Mikulas, gdzie spędzimy weekend przed lotem do Oslo. Piękna okolica w Tatrach, po drugiej stronie Zakopanego. Jest tanio, przebywamy więc chętnie w miejscowych restauracjach i czynimy kolejne zakupy. W niedzielę docieramy do Żywca. Wolny czas poświęcamy na przepakowywanie i odpoczynek. 9 lipca rano ruszamy do Krakowa. Dojazd na lotnisko wita nas korkiem. W powietrzu wisi burza.

Ok 15 tej startujemy do Oslo. Przelatujemy min. nad Bornholmem. Oslo wita nas jesienną deszczową pogodą. 50 km z lotniska do centrum pokonujemy w 20 min expresem Flytoget. Wieczorem meldujemy sie w hotelu Best Western Anker. Robimy sobie spacer po mieście, a wieczorem drinkujemy zakąszając kiełbasą z renifera. Rano śniadanie, do południa spacer po mieście i jedziemy na stadion Valle Hovin, który okazuje się raczej niewielkim boiskiem. I tu deszcz wisi w powietrzu ale kończy się tylko na chłodzie. Wbijamy się z przodu i kolejny raz flaga Metalliheads powiewa na barierkach. Niedaleko nas pojawia sie żona Roberta z synem. Znakomicie przyjęty jest występ Turbonegro. Koncert Metaliki jak zwykle na wysokim poziomie, jednak zachowania i teksty zespołu między utworami są przewidywalne i w 99 % takie same na każdym koncercie trasy. Na koniec zbieramy kostki ( w sumie 9 na całej trasie) a jarek zgarnia pałkę od Larsa i po północy docieramy do hotelu. Rano pakowanie i ruszamy na lotnisko - czas na lot do Szwecji. Po odprawie tradycyjne zakupy. Przed wieczorem lądujemy w Sztokholmie. Po drodze odbieramy bilety na koncert i kwaterujemy w hotelu Tegnerlunden. Ruszamy na miasto, jemy kolację. Do południa odpoczywamy; pada deszcz. Ruszamy na stadion. Tradycyjnie wbijamy się z przodu kolejki. Kupujemy koszulki koncertowe i lokalny magazyn muzyczny Sweden Rock z plakatem i wkładką o Metallica. Znowu jest zimno. Stadion dość ładny z murami z cegły i wieżami, sprawia wrażenie zamku. I tym razem Metallica zagrała podobnie. Otwierający koncerty Him nie wzbudza większego zainteresowania w żadnym mieście. Z samego rana taksówką jedziemy na lotnisko. Spotykamy tam większość ekipy technicznej, która leci do Danii. A dla nas czas na ostatni koncert trasy - Helsinki. Przed południem lądujemy na lotnisku Vantaa. Po drodze odbieramy bilety w biurze Finnair. Meldujemy się w hotelu Helka. Pogoda wreszcie słoneczna, jednak następnego dnia odczuwam już konkretnie przeziębienie i kupuję polar. Niestety Skandynawia do najgorętszych obszarów rejonów świata nie należy. Zwiedzamy miasto. Wreszcie dzień wolny. W restauracji próbuję znakomitej Alandzkiej baraniny, a na targu kupujemy pyszne miejscowe specjały czyli pstrągi i łososie. Do picia nic innego jak Finlandia. Wraz z fanami z Anglii płyniemy w 1,5 godz rejs dookoła malowniczych wysepek i skał. Jest pięknie jednak kolejny raz dokucza wiatr i zimno. Nie czuje sie najlepiej i resztę dnia spędzam w hotelu. Nieubłaganie nadchodzi czas ostatniego koncertu. Stadion Olimpijski mimo swego wieku do dziś budzi podziw. I tym razem spotykamy Blou oraz znajomych z zeszłorocznego party w Hard Rock Caffe w Berlinie czyli członków francuzkiego chaptera Metal Monster. Kolejny i zarazem ostatni raz flaga Metalliheads zawisła na barierkach oddzielających scenę od publiczności. Diabolo wypada dość ciekawie, Him bez komentarza. Czas pożegnać się z Metallica na dłużej. Na lotnisku ostani raz spotykam Blou, który leci do Moskwy. Czas na ostatnie zakupy. Co i kiedy przyniesie nowy album, o tym dowiemy się pewnie nieprędko. Tym czasem należy podziękować Metallice za ciekawe wakacje i życzyć im dalszej owocnej pracy w studio. Poniedziałek 16 lipca ok godz. 10 nasz samolot ląduje w Gdańsku. Jesteśmy zmęczeni po 16 dniach, wielu lotach, hotelach, miastach ale warto było. Żegnamy się z Jarkiem, który z przygodami ostatecznie w nocy dociera do Żywca. Trasa za nami. Do zobaczenia następnym razem. Kończę, rano czas do pracy...

 

ALAN
 
 
DSC01762.jpg
 

 

Metallica

 
         
Copyright 2006 Metalliheads.pl all rights reserved | Inspiration by metallica.com BLACK template