|
Koncert odbył się 1 lipca 2007 roku w Werchter. W pobliskim Mechelen gdzie wynajmowaliśmy pokój w hotelu wraz z kolegą i kuzynką stawiliśmy się już na dwa dni przed dniem koncertu. Najpierw trochę odpoczeliśmy po po dróży, a później zaczeliśmy 3 dniową zabawę w Belgii. Trochę zwiedzania, trochę imprezowania, myślę że każdy kto jeżdzi czasem na koncerty wie jak to jest. Przejdę więc do samego dnia koncertu. W sobotę rano zaraz po śniadaniu postanowiliśmy wyruszyć na miejsce. Po przejechaniu około 20 kilometrowej drogi na miejsce pojawił się mały problem. Okazało się, że nie bardzo jest gdzie postawić auto, bo nawet przygotowane specjalnie parkingi są przepełnione. Jednak w końcu udało nam się zaparkować i ruszyliśmy do bramek. Ponieważ mieliśmy jeszcze godzinę do oficjalnego czasu otwarcia postanowliśmy wypić whiskey, które przynieśliśmy ze sobą w piersiówkach. Czas minął szybko i po chwili z orientowaliśmy się, że za nami uzbierała się już dość spora liczba ludzi. W końcu otworzyli barierki. Krótka kontrola, zakładają nam opaski i po kolei wychodzimy na wielkie, zielone pole, na końcu którego znajduję się scena. Już po chwili wiadomo było, że każdy z nas pokona ten dystans jak najszybciej potrafi. Na szczęście udało mi sięz łapać barierkę pod samą sceną. Po kilku dziesięciu minutach oczekiwania na scenie pojawił się pierwszy zespół. Zespół nosi nazwę "!" i niestety nie zbyt przypadł nam do gustu. Wokalista nie co przesadza z ruchami scenicznymi, a szczytem wszystkiego jest kiedy wyrzucając przed siebie stojak od mikrofonu trafia nim jednego z ochroniarzy w głowę... Później na scenie pokazują się kolejno Mastodon, The Kooks, Interpol i Incubus. Jednak każdy z nas i większość zgromadzonych ludzi czeka na gwiazdę dzisiejszego wieczoru. W końcu po kilku godzinach stania podczas, których spadł również deszcz z głośników słychać już pierwsze rify It`s a long way to the top, wszyscy już wiedzą, że przedstawienie się zaczyna. Publika coraz śmielej odśpiewuje refren piosenki, po której zakończeniu pojawia się znane wszystkim intro Ecstasy Of Gold. No to zaczynamy... Na początek standartowo już podczas tej trasy, jak i poprzedniej zespół odgrywa Creeping Death. Publika wręcz oszalała, jest bardzo głośna i ruchliwa. Zaraz po zakończeniu James krzyczy: "Werchter...! Czy dobrze się dziś bawicie? Dobrze znów was widzieć, Metallica tutaj jest..", a w tle słychać już wstęp na basie do następnego utworu, którym jest For Whom The Bell Tolls. Bardzo chciałem usłyszeć ten utwór na żywo, a więc euforia jest jeszcze większa. Następnie Kirk odgrywa trwającą 52 sekundy solówkę, która jest wstępem do Ride The Lightning, po którym do publiki znów zagaduje James: "Werchter jak się czujecie?! Ile razy Metallica zagrała w Werchter? Pięć razy..? Ale myślę, że numer sześć będzie najlepszy, może piąty teraz...? Więc Metallica jest z wami! Czy wy jesteście z Metallicą?! Hura Hura Hura, Disposable Hero". Zaraz po tym utworze następuje druga solówka Kirka, a zaraz za nią Welcome Home(Sanitarium) oraz And Justice for All, po którym James mówi: "Lubię ten utwór, dobrze grac go znowu. Czy brzi dobrze? Więc... dziś nie najlepiej z moim gardłem, chcecie pomóc mi w śpiewaniu? Potrzebuję waszego śpiewu, czy jesteście ze mną? Hura Hura Hura" po czym zaczyna śpiewać pierwsze zwroty The Memory Remains, które standartowo dokończone są przez publikę, która odśpiewuje również końcówkę utworu. Zrobiło to na mnie duże wrażenie, publika byłą naprawdę głośna, co zostało docenione przez zespół. Następnie nadchodzi dynamiczny The Four Horsemen, po którym znów odzywa się James: "To było czterech jeźdźców (po czym wylicza wszystkich członków zespołu). Więc czy dobrze bawicie się na tym festiwalu? Przetrwaliście? To zaszczyt grać tutaj i zobaczyć wszystkich wspaniałych fanów Metallica, latajęce flagi Metallica, dziękujemy bardzo. A teraz chwila na przedstawienie mojeg dobrego przyajciela Roberta Trujillo". W tym momencie Rob zaczyna swoją solówkę na basie, która robi ogromne wrażenie na wszystkich zgromadzonych tego dnia fanach. Solówka okazuje się wstępem do genialnego Orion. Na tym kończy się pierwsza część koncertu. Pora na bisy... Druga część konceru zaczyna się od Fade To Black, które kończąc się przechodzi w Master Of Puppets. Już nikt się nie oszczędza, publika wprost szaleje. Jednak najlepsze dla mnie miało dopiero nadejść... Zaraz po Master Of Puppets Kirk odgrywa trzecią już tego dnia solówkę, po której nadchodzi grany poraz pierwszy podczas tej trasy, wymarzony dla mnie Whiplash pprzedzony słowami Jamesa: "Jesteście gotowi na Whiplash?!" Trudno opisać słowami co działo się w tym momencie na płycie wypełnionej tysiącami fanów. Następnie nadchodzą grane standartowo Sad But True, Nothing Else Matters poprzedzone krótką solówką Kirka, One i Enter Sandman. Po chwili przerwy zespół znów jest na scenie, większość z nas już wie, że usłyszymy jeszcze tylko dwa utwory. "Taak, czujemy się dobrze, poczujmy się lepiej, zagrajmy jeszcze" - mówi James. "Ok, co? Nie wiecie ci zagramy, czy to nie wspaniałe.." po czym zaczyna się Last Caress. Jeszcze tylko słowa podziękowania dla wszystkich zespołów grających przed Metallica i dla publiczności i zaczyna się ostatni już tego dnia utwór - Seek And Destrrooyy, po którym zespół żegna się z publiką, James pyta czy może zabrać wszystkich na następny gig, a Lars obiecuje spotkanie już za rok na nowej trasie z nowym albumem. Miejmy nadzieję, że to prawda bo Metallica pokazała swoją wysoką klasę i oby tak dalej. Seba
|